Pielęgnowanie trudnych sytuacji


Kolekcja obumarłych roślin doniczkowych, szkielet niedoszłego drzewka bonsai, klęska urodzaju zbyt gęsto wysianej sałaty to tematy obrazów pokazywanych na wystawie. Zobaczymy tu malarską dokumentację poczynań ogrodnika amatora, który popełnia wiele błędów w prowadzeniu hodowli. Szeibel swoim porażkom przygląda się jednak na chłodno, spokojnie analizując przyczyny jak i sam proces obumierania “podopiecznych”. Sztuczność położenia rośliny wyrwanej ze środowiska naturalnego, co w konsekwencji staje się przyczyną jej powolnej śmierci, niejako zwalnia go z odpowiedzialności czy poczucia winy.

Niepowodzenie nie jest tu zaskoczeniem, jest wręcz wyczekiwane. Pomaga autorowi prowadzić kontemplację interesujących go procesów zachodzących w naturze. I dość szybko spostrzegamy, że to końcowa faza życia roślin szczególnie przykuwa jego uwagę.

Jednak dopiero poprzez metaforyczne przeniesienie sytuacji ogrodniczej na pole relacji międzyludzkich możemy dostrzec jej kuriozalność, zauważając ze zdziwieniem, że nasz domorosły botanik zamiast skracać wydłuża cierpienie. My ludzie mamy skłonność do pomocy i poświęcania się dla innych w sytuacjach beznadziejnych. Doglądamy ciężko chorych, parzymy herbatę leniwym, otaczamy wsparciem uzależnionych. Wytrwała opieka udzielana osobie w potrzebie tak na prawdę jest aktem pielęgnowania trudnej sytuacji, aktem czasem wręcz okrutnym w swej dobroci. Zapatrzeni w pokusę bycia dobrym człowiekiem często nie szukamy rozwiązań skuteczniejszych. Jakakolwiek zmiana jest z góry odrzucana, ponieważ może zaburzyć znany porządek. Nie dostrzegamy źródła problemu wynikającego z błędu popełnionego gdzieś dawno temu, na początku, przez nas albo kogoś zupełnie innego. Niezwykle rzadko zdobywamy się też na krok ostateczny, pozornie okrutny, będący w swej istocie aktem miłosierdzia.

Joanna Rzepka-Dziedzic